Позвонить: +7(926) 664-92-88

Написать: gatikoev.lawfirm@gmail.com

Rosyjski Komitet Śledczy oskarża litewskich sędziów za wyrok w sprawie wydarzeń wileńskich 1991 r.: pierwsze wyzwanie dla nowego ministra sprawiedliwości Litwy – Polki Eweliny Dobrowolskiej

Minister sprawiedliwości Rosji Konstantyn Czujcienko na ostatniej konferencji prasowej powiedział, że Rosji została wypowiedziana wojna prawna. Zdaniem pana ministra Rosja w tej wojnie musi się bronić oraz w szczególnych przypadkach nawet atakować.

Międzynarodowe wojny bez wystrzałów, lecz przy udziale prawników stały się już rzeczą zwyczajną w naszym życiu – prawie codzienne je obserwujemy. Jako broni w walce używa się postępowań prawnych, a zwycięstwo zależy od umiejętności intelektualnych żołnierzy-prawników. Moim zdaniem trzeba się z tym pogodzić, tak jak z permanentnym towarzyszeniem stosunków międzynarodowych, ponieważ taka wojna jest znacznie lepsza niż zwyczajna, nie wymaga przemocy i fałszywego patriotyzmu.

Wygląda na to, że sprawa Rosjanina Jurija Miela, zatrzymanego na Litwie w roku 2014, stała się jednym z pól walki. Sąd okręgowy w Wilnie skazał go na siedem lat więzienia za uczestnictwo w próbie zamachu stanu 13 stycznia 1991 roku. Ten dzień w litewskiej historii jest, i chyba na zawsze zostanie, jednym z najważniejszych – tego dnia pułkownik Jurij Miel chciał zatrzymać Litwinów w przeszłości za pomocą czołgu.

Pamiętając, co na początku lat dziewięćdziesiątych stało się na Litwie, trzeba podkreślić, że podobne sytuacje wydarzały się prawie we wszystkich republikach ZSSR, z jednym tylko wyjątkiem: Litwa miała największe prawo do uznania niepodległości ze względu na retrospektywę swojej państwowości i brutalnego złamania swojej długotrwałej suwerenności przez ZSSR.

Latem 1940 roku Armia Czerwona zgodnie z Paktem Ribbentropa-Mołotowa zajęła terytorium obecnej Litwy, Łotwy i Estonii, gdzie postanowiono organizować przedterminowe wybory parlamentarne, by na nowo utworzyć rządy. „Nagle” tak się stało, że większość w parlamentach zdobyli komuniści, którzy natychmiast zwrócili się do Moskwy z prośbą o przyjęcie do ZSSR. Od tego momentu Litwini bez przerwy walczyli o swoją niepodległość, robiąc to w różny sposób i kiedy pojawiła się pewna możliwość, od razu zdeklarowali swoją niepodległość.

Zgodnie z artykułem 72 Konstytucji ZSSR republika radziecka miała prawo wyjść ze Związku bezwarunkowo. Treść tego artykułu jest sformułowana wprost i nie może być potraktowana w jakikolwiek inny sposób, a w momencie uchwalenia Deklaracji Litewskiej nie było żadnego uporządkowania procedury wyjścia. Litwini uważają, że niepodległe państwo zaczęło istnieć (po pięćdziesięciu latach przerwy) 11 marca 1990 roku, tj. od momentu uchwalenia Deklaracji Niepodległości i obecność w stolicy po tej dacie strzelającego czołgu, należącego do innego państwa, wygląda jak brutalna interwencja.

Radzieccy funkcjonariusze na Litwie nie przyjęli ogłoszenia niepodległości i w styczniu 1991 roku w odpowiedzi wprowadzili czołgi do Wilna. Konfrontacja osiągnęła kulminację 13 stycznia, kiedy radzieccy żołnierze spróbowali zająć budynek wieży telewizyjnej. W trakcie tej akcji zginęło 13 osób, 140 zostało rannych. Nie udało się pozbawić Litwinów niepodległości i 6 sierpnia 1991 roku Rada Stanu ZSSR uchwaliła rozporządzenie o uznaniu niepodległości Litewskiej Republiki. Od tego momentu kwestia uszanowania litewskiej suwerenności z punktu widzenia Rosji stała się pewną rzeczywistością. Następnie Duma Państwowa Federacji Rosyjskiej wygłosiła oświadczenie, uważając za początek litewskiej niepodległości nie 11 marca 1990 roku, a 6 sierpnia 1991 roku i do tej chwili, zdaniem Rosji, Litwa była częścią ZSSR, a wykonywania rozkazów władzy ZSSR przez jego funkcjonariuszy nie wolno traktować jako przestępstwa przeciw interesom państwa litewskiego. To znaczy, że pułkownik Jurij Miel, kierujący czołgiem w centrum Wilna 13 stycznia 1991 roku, po prostu wykonywał rozkaz i żadne przestępstwo tu nie zachodzi.

Dodatkowo oznacza to, że wszelkie postępowania karne przeciw obywatelom Rosji nie są zgodne z prawem, a reakcją na skazanie swojego obywatela Jurija Miela było postępowanie karne wszczęte przeciw litewskim sędziom: Ajnorie Macawiciene, Werginii Tamosiunajte i Arturasowi Szumskasowi. Zostali oskarżeni o świadome wydanie wyroku niezgodnego z prawem (art.305 cz.2 Kodeksu karnego FR) i grozi im do dziesięciu lat więzienia. Jak powiedziała rzecznik KŚ Swietłana Pietrenko: „Przy wydaniu wyroku przez litewskich sędziów było dokładnie wiadomo, że wydarzenia w Wilnie, o uczestnictwo w których zostali oskarżeni obywatele Federacji Rosyjskiej, odbyły się w okresie, kiedy Litwa nie była państwem niepodległym i wchodziła w skład ZSSR. W trakcie wydarzeń wileńskich w styczniu roku 1991 żołnierze ZSSR wykonywali służbowe obowiązki i działali według ustaw ZSSR w celu utrzymywania porządku społecznego”.

Wątpię, że oskarżeni litewscy sędziowie (dwoje z nich jest już w stanie spoczynku) planowali jechać do Rosji czy do jej przyjaciół, gdzie na pewno zostaliby zatrzymani bez względu na dziwne okoliczności tej rosyjskiej sprawy karnej (o tym trochę późnej), ale poczucie ulgi z tego powodu nie jest kompletne: niewygoda stanowiska oskarżanego przez Rosję przecież istnieje. Rosja, będąc członkiem Międzynarodowej Organizacji Policji, ma prawo wszcząć poszukiwanie oskarżonych przez Interpol i funkcjonariusze prawie wszystkich krajów świata powinni ich zatrzymywać, póki znajdują się na liście poszukiwanych.

Z tego powodu rozsądnie wygląda kontratak prawny z litewskiej strony z Eweliną Dobrowolską na czele, ministrem sprawiedliwości Litwy, pierwszą Polką w litewskim rządzie, skierowany do europejskich i międzynarodowych instytucji w celu niedopuszczenia do zatrzymania i postępowania przeciw sędziom tam, gdzie tego najbardziej potrzeba. Rosyjskie media na Litwie zaczęły krytykować nowego ministra sprawiedliwości Litwy jeszcze na początku jej powołania: pytały o młodość pani Dobrowolskiej, o jej brak doświadczenia i o niską renomę wśród prawników. Oto pierwsza możliwość dla pani minister, aby udowodnić Litwinom swoją skuteczność na stanowisku. Z pewnością można powiedzieć, że w strefie zachodniej zwycięstwo w bitwie prawnej z Rosjanami będzie po stronie Litwinów, ale żeby osiągnąć zwycięstwo w całej wojnie, czy wyjść z najmniejszą liczbą „ofiar”, trzeba jeszcze odważnie powalczyć, zaś szczegółowa wiedza o prawie karnym Federacji Rosyjskiej nie będzie tu zawadą.

Kodeks karny Federacji Rosyjskiej dopuszcza postępowanie karne wobec obcokrajowca za przestępstwo popełnione poza Rosją pod warunkiem, że skierowane jest przeciw interesom Federacji Rosyjskiej czy jej obywatelowi.

Przypomnijmy, że zgodnie z artykułem 305 Kodeksu karnego FR (rozdział „Przestępstwa przeciw wymiarowi sprawiedliwości”) przestępstwem jest ogłoszenieprzez sędziego (sędziów) decyzji świadome niesprawiedliwej, w wyniku której wydano niezgodny z prawem wyrok skazujący na pozbawienie wolności czy inne ciężkie konsekwencje (część 2).

Podobne przestępstwo nie istnieje w Kodeksie karnym RP i tu może się pojawić zaskoczenie, ponieważ postępowanie karne przeciw sędziemu z powodu niezgodności wyroku z prawem to sprawa wyjątkowa. Nie wykluczam, że może mieć miejsce, ale w państwie prawa bardzo rzadko. Państwo prawa ma skomplikowaną hierarchię sądownictwa, gdzie są prawdziwe sądy apelacyjne i kasacyjne i to one powinny „nadzorować” praworządność w kraju, a nie organy śledcze czy prokuratury.

Należy podkreślić to, że kwalifikacja przestępstwa według art.305 Kodeksu karnego FR powinna zawierać fakt orzeczenia przez sąd decyzji nie tylko niezgodnej z prawem, ale również niesprawiedliwej, a definicja „niesprawiedliwości” w tym przypadku ma treść opisującą przestępstwo. To jest polem walki intelektualnej i stanowisko rosyjskich śledczych w tej sprawie wygląda słabo, bo niepodległość kraju nie zależy od uznania jej przez inne państwa.

Jak już powiedziałem Litwini ogłosili Deklarację Niepodległości w marcu 1990 roku, korzystając ze swojego prawa według art.72 Konstytucji ZSSR. W danej chwili nie było żadnych warunków do podjęcia takiej decyzji i nie było żadnego uporządkowania procedury wyjścia. Pod tym względem stanowisko rosyjskich śledczych przeczy samo sobie. Z jednej strony rozporządzenie Rady Stanu o uznaniu niepodległości Republiki Litewskiej jest aktem zasadniczym dla śledztwa z powodu daty jego uchwalenia – 06.09.1991. Z drugiej strony treści tego rozporządzenia, gdzie przyjmuje się istniejącą już niepodległość Litwy, nie bierze się pod uwagę. Zarzuty skonstruowane w taki sposób nie wytrzymują żadnej krytyki, zwłaszcza przeciw sędziom obcego kraju.

Niepodległość istnieje bez związku z faktem uznania jej przez inne kraje. Samostanowienie narodów jest zasadą bezwarunkową, zaczyna się od momentu, kiedy naród bezpośrednio czy przez swoich przedstawicieli to deklaruje. Uznanie niepodległości Litwy było uchwalone jeszcze przez władzę ZSSR: „1.Uznać niepodległość Republiki Litewskiej”. Ta uchwala nie była przyzwoleniem czy decyzją prawną dla Litwinów, nie ma w niej daty, od której niepodległość Litwy się zaczyna z punktu widzenia Rosji. Tą uchwalą Rosja uznaje to, co już istnieje ze wszystkimi okolicznościami i atrybutami.

Czy można uznać za niesprawiedliwą i niezgodną z prawem decyzję orzeczoną w takich warunkach przez litewskich sędziów? Oczywiście, że nie.

Czy ma sens deklaracja takiego stanowiska w tej sprawie Rosjanom? Moim zdaniem taki sens istnieje niezależnie od konsekwencji jej złożenia.

Nie ma wątpliwości, że Jurij Miel został ofiarą, ale szkodę wyrządzili mu nie litewscy sędziowie, a jego naczelnictwo na początku lat dziewięćdziesiątych, które skierowało go, aby czołgiem pozbawił Litwinów upragnionej niepodległości.